11 lutego, 2011

direction: usa.
jeszcze kilka tygodni, kilka zaliczeń. 
idealny moment na wyjazd, mhm.



25 stycznia, 2011




-

doooobrze!
bardzo dobrze

17 stycznia, 2011

wszystko zmienia się w niesamowitym tempie, a większość tego dzieje się niespodziewanie, z dnia na dzień. najwyższy czas skończyć ze wszystkimi zbędnymi sprawami, które pochłaniały sporą część mojego czasu.
godzinę temu zakończyłam jedną z nich, na kilka tygodni przynajmniej.
no i naprawdę jest ktoś, kto pomimo upływu czasu żyje w przekonaniu, że jestem na każde zawołanie i niecierpliwie czekam na możliwość jakiegokolwiek kontaktu. wolałabym żeby było inaczej, chociaż nie będę się nawet zastanawiać czy mam na to wpływ. przecież z góry zostałam zaliczona do tych wiecznie czekających, do których mi raczej daleko. tak przynajmniej myślałam. no szkoda.
dobranoc dzieciaczki


'you got me where you want me'


17 grudnia, 2010

guess im too optimistic, even now. but i don't mind, seriously. everything seems to be so perfect, except one thing that really bothers me. but never mind. while i was looking for old pics i obviously found those with k. from our last vacation in 2007, we were quite weird, weren't we? ahahah.
and as you said before this could be a really good life, definitely!

+hate being treated like a child, you know.



11 grudnia, 2010

zdecydowanie nie mój dzień. dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak położyć się spać i czekać na jutrzejsze popołudnie, które z pewnością będzie bardziej udane, od dzisiejszego, okropnie dziwnego.
tak poza tym. niektóre rzeczy, które wydawały się tak cholernie proste i banalne, nieco się skomplikowały i tak naprawdę, dopiero teraz czuję ile wysiłku muszę włożyć, żeby w ogóle coś, na czym mi zależy mogło dojść do skutku, tylko przy częściowej ingerencji innych. jest dobrze, bardzo dobrze.
i czuję święta, o taaaak




04 grudnia, 2010



 ♥
-

'Things pass, and the best we can do
is to let them really go away.'

actually, not always...